„To, co zostaje” Tima Weavera

dnia

Na początku tego roku recenzowałam książkę Bardzo złe miejsce Tima Weavera, która bardzo przypadła mi do gustu. To, co zostaje to kontynuacja cyklu, w którym pojawia się dziennikarz David Raker.

Bardzo złe miejsce kończy się zapowiedzią kolejnego tomu, bowiem do Davida Rakera, który zajmuje się odnajdywaniem zaginionych ludzi, zgłasza się po pomoc Colm Healy. Healy to były policjant, którego karierę i życie prywatne zniszczyła sprawa tajemniczego morderstwa matki i jej dwóch córek. Trwające śledztwo nie przynosiło efektów i wreszcie stało się obsesją Colma, który w międzyczasie zdążył stracić pracę, rodzinę i dach nad głową. David Raker postanawia pomóc koledze i podejmuje się próby rozwiązania zagadki śmierci Gail Clark i jej dzieci. Wkrótce jednak współpraca Healy’a z Rakerem komplikuje się i David rozpoczyna samotne śledztwo – sprawa morderstwa nie daje mu spokoju i zaczyna go wciągać, tak jak wcześniej zawładnęła Colmem.

Choć David Raker nie jest policjantem, posiada wiele cech charakterystycznych dla tej literackiej postaci. David odznacza się zaangażowaniem – nie spocznie, póki wszystkie elementy układanki nie zostaną ułożone na swoim miejscu i póki prawda nie zatriumfuje. Raker jest nieustępliwy, dlatego nawet kiedy traci kontakt z Colmem Healy’em, nie rezygnuje z rozwiązania zagadki śmierci Gail Clark oraz jej córek. David totalnie rezygnuje ze swojego życia prywatnego na rzecz wykonywanej przez siebie pracy – w literackim świecie kryminałów nie jest nowa cecha, bohater Tima Weavera podąża tą samą drogą co Harry Hole Jo Nesbø, David Hunter Simona Becketta czy Sam Berger Arnego Dahla. David Raker ma jednak to coś w sobie, co sprawia, że czytelnik miło spędza z nim czas, to bohater, który mógłby być naszym kumplem.

Sprawa, którą podejmuje się wyjaśnić David Raker, wydaje się być beznadziejna. Po wielu miesiącach śledztwa policja utkwiła w martwym punkcie i wydaje się, że nikt już nie zdoła schwytać nieuchwytnego mordercę rodziny. Trzeba przyznać, że David Raker (i czytelnik razem z nim) niewiele dostają danych na start, bo na miejscu przestępstwa nie ujawniono śladów włamania czy walki, nie znalazły się tam żadne podejrzane odciski palców, a monitorujące osiedle kamery były zepsute, jedynym tropem w śledztwie jest niewyraźne zdjęcie, które nijak nie popycha sprawy naprzód. I kiedy już wydaje się, że Raker nijak nie jest w stanie wytropić mordercę, Tim Weaver zupełnie zmienia tor całego śledztwa, posługując się niewinnym rekwizytem, czyli książką, w której znajduje się historia miejscowego molo. Ten na pozór drobiazg sprawia, że To, co zostaje nabiera rozpędu i czytelnik zaczyna wierzyć, że epilog książki nie pozostawi go z niewyjaśnionymi kwestiami i otwartymi pytaniami. Trzeba przyznać, że w powieści Weavera niewiele jest miejsca na nasze własne śledztwo, bowiem autor niewiele daje nam podpowiedzi, kto mógłby stać za niewyjaśnionymi morderstwami i co mogłoby być ich motywem. Recenzując Bardzo złe miejsce porównałam powieść do układanki, w której poszczególne elementy zdają się do siebie nie pasować – bardzo podobnie dzieje się w To, co zostaje. Tu również czytelnik dostaje od autora różne informacje, które ze sobą nie współgrają i w pierwszej chwili nie tworzą żadnej logicznej całości. Dopiero kolejne rozdziały powieści sprawiają, że akcja staje się klarowniejsza, choć i tak czytelnik musi czekać niemalże do ostatnich stron książki, by w pełni zrozumieć intrygę stworzoną przez angielskiego pisarza.

Dodatkowym czynnikiem komplikującym czytelnikowi rozwiązanie zagadki kryminalnej, jest drugi tok narracyjny, którego celem jest wyprowadzenie czytającego w pole. Rozdziały pisane z perspektywy trzecioosobowego narratora (pozostałe są pierwszoosobową wypowiedzią Davida Rakera) sprawiają, że wydaje nam się, iż jesteśmy już bardzo blisko zakończenia własnego śledztwa, tymczasem nic bardziej mylnego – Tim Weaver specjalnie zapuścił na czytelnika sidła, w które, przyznaję bez bicia, bez reszty wpadłam.

To, co zostaje okazało się być powieścią, przy której świetnie się bawiłam. Książka Tima Weavera jest skonstruowana w taki sposób, że czytelnik ani na chwilę nie ulega nudzie czy poczuciu znużenia głównym bohaterem i tym, co się wokół niego dzieje. Spędziłam z To, co zostaje trzy wieczory i jestem pewna, że kontynuacja losów Davida Rakera znajdzie się na mojej półce. Tymczasem mam jeszcze do nadrobienia poprzednie książki z cyklu o dziennikarzu, którego celem jest odnajdywanie zaginionych.

M.J. Iwan

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s