„Sprawa Hoffmanowej” Katarzyny Zyskowskiej

dnia

Tematyka gór i tragedii, które się w nich rozegrały, od kilku lat jest mi bardzo bliska, dlatego Sprawa Hoffmanowej Katarzyny Zyskowskiej rozbudziła moją ciekawość. Jest to bowiem powieść, która opowiada o jednej z najdziwniejszych historii, jakie wydarzyły się w otoczeniu majestatycznych szczytów – tajemniczej śmierci trójki osób.

Akcja Sprawy Hoffmanowej rozpoczyna się od zapowiedzi nadchodzącego lata – właściciele zakopiańskiej willi Akwamaryn, Mary i Adam Boldowie otrzymują list, w którym swój przyjazd zapowiada warszawski prokurator wraz ze swoją żoną oraz synem. Ta nowina niezbyt podoba się pani Boldowej, do której uszu dotarła zła sława żony prokuratora, Miry Hoffmanowej. Uwielbiana przez mężczyzny i nienawidzona przez kobiety Mira jest pociągająca, wyniosła, potrafi kokietować, otacza ją aura tajemniczości. Podczas pobytu w Zakopanem Mirę dopadają sekrety jej przeszłości i żeby uwolnić się od nich, kobieta wymyśla kilkudniową wyprawę w Tatry. Niestety z tej wycieczki Mira wróci sama, alarmując ratowników, że jej towarzysze zginęli. Ta historia – tak jak sama Mira – jest pełna znaków zapytania i nie może skończyć się do pani Hoffman dobrze.

Cieszę się, że Katarzyna Zyskowska od razu postawiła sprawę jasno, informując czytelników, że jej powieść jest wytworem wyobraźni. Dzięki temu czytelnik nie ma problemu z odróżnieniem tego, co jest fikcją literacką, a co faktem (jak choćby w udającej reportaż powieści Równonoc Anny Fryczkowskiej). Katarzyna Zyskowska w swojej książce skupiła się przede wszystkim na postaci kobiecej – młodej żonie pana prokuratora, która skrywa przed światem swoje sekrety. To historia Hoffmanowej i jej przeszłość gna rodzinę w góry, gdzie rozgrywa się tragedia. Muszę przyznać, że wątek przeszłości Miry jest banalny. Pochodząca z małego miasta bohaterka, prześladowana przez swoich rówieśników, marzyła o tym, by zyskać sławę jako aktorka. By spełnić swoje ambicje Mira porzuciła rodzinny dom i przeprowadziła się do Warszawy, by tam rozpocząć karierę. W tym momencie pewnie wszystko jest już dla Was jasne i na pewno domyślacie się, jak wyglądało ów rozpoczynanie kariery. Ten wątek, na którym zbudowany jest filar całej powieści, jest przewidywalny aż do bólu i nie ma w nim nic, co mogłoby zaskoczyć czytelnika. W Sprawie Hoffmanowej jest chyba tylko jedno miejsce, w którym znajduje się brakujący element układanki, który może nieco zadziwić czytelnika.

Narracja dzieli powieść Katarzyny Zyskowskiej na dwie zasadnicze części. Pierwsza z nich jest narracją trzeciosobową – akcja tej narracji rozpoczyna się w chwili, kiedy Boldowie otrzymują list od prokuratora z informacją o przyjeździe. Czytelnik w tej części opowieści towarzyszy nie tylko Hoffmanom, ale i ludziom, z którymi spotyka się małżeństwo. Druga narracja jest historią opowiadaną przez Mirę, która po tragedii, która rozegrała się w górach, traci zmysły i zostaje zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Tam pacjentką zaczyna interesować się młody psycholog, który – zainspirowany teoriami Freuda – postanawia poddać kobietę psychoanalizie. Podczas wielogodzinnych rozmów z Mirą doktor Wencel powoli odkrywa nie tylko, co przydarzyło się pod Lodową Przełęczą, ale i jak wyglądało życie pacjentki przed ślubem z prokuratorem. Te dwie narracje znakomicie uzupełniają się, ponieważ czasem narrator trzecioosobowy jest głosem prawdy – jego zadaniem jest również prostowanie wypowiedzi Miry, która nie zawsze jest szczera w rozmowach z doktorem. W opowieści żony prokuratora oddawany jest także jej stan psychiczny: początkowe rozdziały, kiedy głos zostaje oddany Mirze, pełne są chaosu, niespójnych wizji, które w czasie terapii porządkują się – dalsze rozdziały są bardziej klarowne, jaśniejsze, czytelnik wynosi z nich więcej informacji.

Dla mnie największą wartością Sprawy Hoffmanowej jest klimat, jaki stworzyła autorka. Czytając tę powieść czuć atmosferę lat trzydziestych ubiegłego wieku, czuć również zakopiańskiego ducha. Zakopane w książce Zyskowskiej jest tym Zakopanem, w którym wielokrotnie spędzałam wakacje – cieszy mnie, że na moich „nizinach” mogłam odnaleźć ten wyjątkowy klimat dzięki Sprawie Hoffmanowej. Dodatkowym plusem powieści są fragmenty, które są quasi-artykułami prasowymi – trzeba przyznać, że tworząc je, autorka bardzo się postarała. Porównując doniesienia z kart Sprawy Hoffmanowej z prawdziwymi artykułami, które ukazały się po śmierci na Lodowej Przełęczy, nie sposób nie dostrzec między nimi podobieństwa.

Sprawa Hoffmanowej Katarzyny Zyskowskiej nie zajmie Wam dużo czasu. Ale jeśli lubicie tajemnicze historie z górami i dawną atmosferą, ta powieść zapewne przypadnie Wam do gustu.

M.J. Iwan

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s